Sprawa Hotelu Belvedere, Sprawa Hotelu Litwor, Sprawa Hotelu Ossa

SPROSTOWANIE DO ARTYKUŁU „UKŁAD ZAKOPIAŃSKI”, TYGODNIK „SIECI PRAWDY” 6.11.2017

Szanowni Państwo,
Poniżej treść mojego sprostowania przesłanego do tygodnika „SIECI Prawdy” po artykule pt. „Układ zakopiański” z dnia 6.11.2017:

Szanowny Pan
Jacek Karnowski
Redaktor Naczelny,
tygodnika „SIECI Prawdy”

Szanowny Pan
Michał Karnowski
członek zarządu ds. wydawniczych FRATRIA
tygodnika „SIECI Prawdy”

Szanowny Pan
Andrzej Rafał Potocki
Autor
tygodnik „SIECI Prawdy”

Ul. Finlandzka 10,
03-903 Warszawa

 

Szanowni Panowie,

w związku z opublikowanym w tygodniku „SIECI Prawdy” w dn. 6.11.2017 r. artykułem autorstwa Andrzeja Rafała Potockiego pt. „Układ zakopiański”, na podstawie Art. 31a ustawy prawo prasowe, wnoszę o publikację mojego rzeczowego, odnoszącego się do faktów sprostowania nieścisłych i nieprawdziwych wiadomości, zawartych we wzmiankowanym materiale prasowym.

SPROSTOWANIE

Prostowany fragment: „W tym celu spółka Chechlińskiej i Krzanika (Hotel Ossa Grupa Trip) wzięła w 2007 roku z PKO Banku Polskiego blisko 103 mln kredytu”.

Sformułowanie to powinno zostać uzupełnione poprzez dodanie informacji, że PKO Bank Polski w 2007 roku zastąpił innego kredytodawcę, po tym, jak zaoferował spółce Hotel Ossa Grupa Trip korzystniejsze od dotychczasowego finansowanie inwestycji.

Prostowany fragment: „Ponieważ mimo rozpoczęcia działalności obiekt cały czas był rozbudowywany umowę kredytową z bankiem przez następne 6 lat aneksowano sześciokrotnie aż do wysokości 178 mln zł”.

Sformułowanie to nie jest prawdziwe. Obiekt powstawał w II etapach. Wartość księgowa inwestycji wyniosła 260 mln zł, z czego 196 mln zostało sfinansowane kredytem bankowym – zatem nie tylko kredyt bankowy był źródłem finansowania inwestycji.
Pierwsza kwota kredytu, wynosząca 103 mln zł, dotyczyła I etapu. W grudniu 2008 roku kredyt został zwiększony do 178 mln zł (II etap).
W czasie trwania umowy aneksów było w sumie 8. Dotyczyły one jednak różnych spraw.

Prostowany fragment: „Od tamtej pory Hotel Ossa Grupa Trip Chechlińskiej przestał spłacać raty w wymaganej przez kredytodawcę wysokości, aż w 2015 roku wstrzymał przelewy na konto PKO BP. Swoją drogą to sytuacja kuriozalna, że bank tak długo tolerował takie zachowanie firmy Chechlińskiej”.

Zawarte w tych dwóch zdaniach sformułowania są nieprawdziwe i nie odzwierciedlają stanu faktycznego. Nie jest prawdą jakoby PKO Bank Polski tolerowała przez dwa lata brak obsługi zadłużenia w „wymaganej wysokości”, a co za tym idzie jakoby spółka przez 2 lata nie obsługiwała kredytów. Raty spłacane były w pełnej wysokości – spółce zdarzały się jednak opóźnienia w ramach miesiąca obrachunkowego w spłacie rat. Należy wyjaśnić, że w okresie 2008-2015 spółka zapłaciła 62,4 mln odsetek oraz 20 mln zł kapitału, co daje kwotę 82 mln zł. Rocznie z tytułu obsługi zadłużenia spółka płaciła bankowi 10-11 mln zł.
Bank nie chciał zgodzić się na restrukturyzację kredytu. Spółka dokładała natomiast  wszelkich starań, by ułożyć się z Bankiem. Umowa restrukturyzacyjna kosztowała spółkę 950.000 zł i w ocenie zarządu spółki była skrajnie niesprawiedliwa. Spółka poniosła koszty umowy a także ustanowiła dodatkowe zabezpieczenie na rzecz banku. Tymczasem bank nałożył na spółkę kolejne obciążenia. O sprawie przesądziło podwyższenie oprocentowania kredytu o 2 pp, czyli o 3 mln zł rocznie.
Bank żądał od spółki pełnomocnictwa do sprzedaży nieruchomości – Hotelu Ossa. Ostatecznie, w październiku  2015, wypowiedział umowę, a potem złożył wniosek o upadłość spółki (w tamtym okresie działała już pod nazwą Park Edukacji SA).

Prostowany fragment: „W tym samym czasie, by uciec „grabarzowi spod łopaty” Chechlińska wydzierżawiła Ossę innej swojej spółce”.

Nie jest to prawdą. Innej spółce obiekt wydzierżawiła spółka Park Edukacji S.A., a nie Małgorzata Chechlińska. Dzierżawa hotelu nie była podyktowana zabezpieczeniem interesów zarządu, a dobrem pracowników obiektu. W wyniku zajęcia kont spółki przez komornika (Bank korzystał w Bankowego Tytułu Egzekucyjnego – dziś już niezgodnego z prawem) pracownicy pozbawieni zostali wynagrodzeń. Było oczywiste, że Bank ma na czym się zaspokoić (wycena Hotelu Ossa przewyższała zobowiązanie wobec Banku). Istotne w tamtym czasie było więc podtrzymanie możliwości pracy ludzi, którzy, jako załoga, tworzyli ze mną Hotel Ossa od lat. Zawsze na pierwszym miejscu stawiałam dobro swojej załogi, co potwierdza fakt, że wśród roszczeń nie ma roszczeń pracowniczych.

Prostowany fragment: „Tydzień później sąd umarza postępowanie ze względu na zmianę właściciela”.

Dokumenty postępowania upadłościowego nie potwierdzają tej tezy. Nie było takiego wydarzenia w toku postępowania upadłościowego. Trudno powiedzieć, o co może chodzić autorowi.

Prostowany fragment: „4 listopada 2015 do wydziału gospodarczego Sądu Rejonowego w Łodzi wpłynęło pismo od komornika innego wierzyciela Chechlińskiej, które na poczet ok. 9 mln długu zajmowało udziały i zyski w tej spółce”.

Przede wszystkim spółka Centrum Kongresowe Ossa zakończyła rok obrotowy 2015 r. startą w wysokości 192 tys. zł. W chwili, gdy zbywałam udziały w spółce wieloletnim współpracownikom, to jest pod koniec 2015 roku, los tej spółki był nieznany. Dopiero w 2016 roku rozpoczęło się postępowanie upadłościowe. Nie było wiadomo, czy spółka będzie operować, nie było wiadomo, jakie będą plany syndyka, sądu i rady wierzycieli dotyczące sposobu prowadzenia postępowania.
Dopiero 1 października 2016 r. syndyk masy upadłości podpisał umowę dzierżawy ze spółką Centrum Kongresowe Ossa – jako umowę dzierżawy przedsiębiorstwa. Celem syndyka jest kontynuowanie działalności obiektu i zachowanie go w co najmniej niepogorszonym stanie (interes wierzycieli). Celem zespołu Ossy – utrzymanie miejsc pracy wspaniałych ludzi oraz podtrzymanie pozytywnego wpływu, który Hotel Ossa wywiera w regionie (okolice Rawy Mazowieckiej). Spółka zatrudnia w sumie ok. 250 osób – w tym ok. 180 na etatach, resztę na umowy zlecenia.
Wzmiankowane przez autora tekstu „pismo od komornika” dotyczyło natomiast egzekucji z art. 777  dotychczasowego wspólnika spółki Tatra Club 2000 Hotel Belvedere sp. z o.o. , Dariusza Bobińskiego. Gdy bank PKO Bank Polski wypowiedział spółce Park Edukacji S.A. kredyt w Ossie, wspólnik postanowił skorzystać z przysługującego mu prawa i wycofać się ze spółki – spieniężając udziały. Chcę w tym miejscu podkreślić, że pomimo obiektywnie trudnej sytuacji, z czasem udało się w 100 proc. spłacić tego wspólnika.

Prostowany fragment: „Śledztwo dziennikarskie prowadzone przez red. Małgorzatę Cecherz i Artura Borzęckiego z Polsatu wykazało, że w hotelach zarządzanych przez Chechlińską dochodzi do wielu nieprawidłowości: budowlanych, sanitarnych, czy też związanych z przepisami przeciwpożarowymi”.

Nie jest to prawda, a rewelacje podawane przez redaktorów Cecherz i Borzęckiego nie mają odzwierciedlenia w dokumentach. Oto dwa tylko przykłady ich manipulacji:

Redaktorzy powtarzają za mecenasem Jerzym Modrzejewskim, że Hotel Litwor stanowił zagrożenie dla gości, bo brakowało odbioru przeciwpożarowego. Nie potwierdzają tego dokumenty, które stanowią, że: a) stan obiektu nie stanowi zagrożenia dla zdrowia/ życia gości, b) ewentualne braki mają zostać uzupełnione do 30 listopada 2017 r. Straż nigdy nie chciała zamknąć Hotelu Litwor.
Redaktorzy publikują zdjęcia z Hotelu Litwor, prezentujące hotelową kuchnię. Nie dodają jednak, że jest to stan, w którym pracownicy dzierżawcy hotelu, spółki Centrum Kongresowe Plus, zastali kuchnię Litwora po „wyzwoleniu” obiektu spod okupacji ochroniarzy nasłanych przez kancelarię Jerzego Modrzejewskiego działającego w imieniu Pana Solorza. Przypominam, że pod koniec lipca 2017 r., nocą, grupa ochroniarzy z bronią, m.in. długą wtargnęła do obiektu na zlecenie mecenasa Modrzejewskiego, wyrzucając pracowników i gości. Na podstawie postanowienia sądu z dnia 7.08.2017 r. obiekt „odzyskał” dla dzierżawcy komornik Kazimierz Siara dopiero w dniu 9.08.2017 r. Szkody wyrządzone w Hotelu Litwor przez te dni przez firmę ochroniarską wciąż są szacowane.
Jednocześnie pragnę zapewnić, co ma odzwierciedlenie w dokumentach, że przez cały okres funkcjonowania obiektów hotelowych, przechodziły one regularne kontrole m.in. Sanepidu, które zawsze potwierdzały stan faktyczny – nie stwierdzano nieprawidłowości, albo stwierdzano nieznaczne (np. niewielkie ubytki płytek na podłodze w zmywalni).
Najświeższy raport z Hotelu Belvedere można znaleźć tu: http://www.malgorzatachechlinska.pl/najswiezszy-raport-kontroli-sanepidu-w-hotelu-belvedere/

Prostowany fragment: „Tymczasem Chechlińska nie dość, że uniknie kary, to jeszcze nie wiadomo, jakim cudem otrzymała 3 mln zł odszkodowania, nie wypłacając ani grosza poszkodowanym gościom”.

Nie jest prawdą, jakobym otrzymała jakieś odszkodowanie za pożar w Hotelu Belvedere. Po zdarzeniu, w ramach ubezpieczenia, wypłacona została ubezpieczonemu (czyli spółce) kwota, która w całości przeznaczona została na odbudowę obiektu. Jednocześnie pragnę wyjaśnić, że koszty odbudowy znacznie przekraczały wypłaconą z ubezpieczenia kwotę.
Spółka nie otrzymała natomiast świadczenia wynikającego z utraty zarobków w okresie odbudowy.
Jednocześnie informuję, że do pożaru nie doszło ani z winy hotelu, ani tym bardziej z mojej osobistej winy. Pełną dokumentacją w tej sprawie dysponuje Straż Pożarna oraz Prokuratura w Zakopanem

Prostowany fragment: „Biznesowemu duetowi – Chechlińskiej wraz z Krzanikiem – zależało na utrzymaniu Litwora w dobrej kondycji, planowali bowiem kolejny, kontrowersyjny deal. Chodziło o pozbycie się niewygodnego wspólnika z własności hotelu Belvedere”.

Nie jest prawdą, jakoby mnie i mojemu partnerowi zależało na „pozbyciu się niewygodnego wspólnika”. Po pierwsze, wspólników było więcej. Mieliśmy odmienne wizje prowadzenia biznesu i z czasem wspólnicy wystąpili z inicjatywą odsprzedania nam swoich udziałów. Pan Dariusz Bobiński zaproponował nam odkupienie od niego, po bardzo korzystnej dla niego cenie, udziałów w 2013 roku. Rodzina Państwa Rzesoś zrobiła to w 2014 roku.
Dalszy fragment tekstu autora wyraźnie potwierdza moją wersję wydarzeń – mówi bowiem o tym, że na spłatę wspólników zaciągnięta została przeze mnie i partnera pożyczka. Jeden ze wspólników został spłacony w całości. Spłacanie drugiego skomplikowała i przerwała upadłość spółki, która zbudowała Hotel Ossa.

Prostowany fragment: „Kiedy zbliżała się nieuchronnie data spłaty długu, hotelarska para zwróciła się z ofertą sprzedaży Belvedere do rodziny Zygmunta Solorza, konkretnie jego syna Tobiasa. Wiedziała, że Solorzowie rozważali obniżenie kosztów działalności grupy Cyfrowy Polsat poprzez kupno hotelu w górach i organizowane tam poza sezonem turystycznym eventów dla spółek”.

Nie jest prawdą, że zwróciliśmy się do rodziny Zygmunta Solorza. Zwróciliśmy się w tej sprawie do mecenasa Jerzego Modrzejewskiego, którego znamy od 20 lat i który wielokrotnie bywał gościem naszego Hotelu Belvedere. Także zresztą rodzina Solorzów bardzo dobrze znała obiekty działające pod marką Grupy TRIP.
Nie wiedzieliśmy nic o planach „obniżenia kosztów działalności grupy Cyfrowy Polsat poprzez kupno hotelu w górach”. Mecenas Modrzejewski zupełnie inaczej przedstawił nam ofertę rodziny Solorzów, dotyczącą zakupu obiektów i dalszej długofalowej, wieloletniej współpracy. Ze względu na toczące się postępowania sądowe – do czasu zakończenie sporu – nie chciałabym publicznie relacjonować szczegółów oferty, jaką przedstawił nam mecenas Modrzejewski.
Jestem zaskoczona opisem rzekomo znanego mi stanu rzeczy i przypisywanych mi intencji. Zwłaszcza, że jak pokazała rzeczywistość, podmioty, które pojawiły się w sprawie tuż po tym, jak mecenas Modrzejewski odstąpił od chęci podpisania z nami umowy – czyli spółka Fidusia Investments Limited z siedzibą w Limassol sp. z o.o. czy spółka TMS Inwestycje sp. z o.o., które obecnie są stronami w toczących się postępowaniach sądowych, nie należą chyba do „podmiotów grupy Cyfrowy Polsat”, którym potrzebne byłoby „obniżenie kosztów działalności”. Jeden z tych podmiotów, jak mniemam całkowicie zoptymalizowany, zarejestrowany jest na Cyprze. Kapitał drugiego to 5 tys. zł.

Prostowany fragment: Generalnie: opis rzekomej umowy zawartej z kancelarią Modrzejewski i Wspólnicy.

Jest to wyłącznie opisem jednej strony sporu. Ja jednak nie chcę na tym etapie odnosić się do szczegółów umowy pisemnej i szeregu postanowień ustnych zawartych w okresie, gdy prowadziliśmy negocjacje.

Prostowany fragment: „Solorzowie, wywiązując się ze zobowiązania, pieniądze przelali (20 mln 585 tys. zł), a „królowa Zakopanego” nagle – wedle relacji zainteresowanych – zaczęła zmieniać warunki. W zamian za rozwiązanie umowy z dzierżawcą zażądała dodatkowych 10 mln zł, co druga strona uznała za próbę szantażu”.

Nie jest prawdą, że Solorzowie wywiązali się ze zobowiązania, bowiem warunki umowy, jaką uzgodniły strony, były bardzo rozległe i wykraczały daleko poza jednorazową transakcję. Raz jeszcze podkreślam, że to nie ja, ani nie moja spółka, była stroną, która spowodowała, że nie doszło do spisania właściwej umowy sprzedaży Hotelu Belvedere. Po przekazaniu kwoty zadatku , które w całości przeznaczone zostały na uzgodniony cel (spłata innego zobowiązania), gdy przez kilka miesięcy druga strona umowy zbywała nasze pytania i prośby o uzgodnienie ostatecznej wersji brzmienia umowy zbycia Hotelu Belvedere oraz dalszej współpracy ze spółką Centrum Kongresowe Plus, która dzierżawi Hotel Belvedere, nabrałam przekonania, że prawdopodobnie dąży do zrealizowania tzw. „wrogiego przejęcia” innych moich obiektów. Doskonale opisuje to film pt. „Dług” Krzysztofa Krauze albo też znane uczestnikom polskiej sceny gospodarczej przepychanki z 2005 roku, o to, do kogo należy Polska Telefonia Cyfrowa ERA. Istotną rolę w owych „przepychankach” odgrywała spółka Elektrim.W związku z powyższym, w dn. 5 września 2017 r. przeze mnie i przez członka zarządu spółki Centrum Kongresowe Plus sp. z o.o. do Ministra Sprawiedliwości złożone zostało zawiadomienie o popełnieniu przestępstw – między innymi próbie wyłudzenia nieruchomości przez kancelarię Modrzejewski i Wspólnicy na rzecz innego podmiotu, poświadczania nieprawdy w dokumentach i wielu innych. Postępowanie w tej sprawie już się rozpoczęło – prowadzi je Prokuratura Regionalna w Warszawie.Pragnę także wyjaśnić, że nie jest prawdą, że w zamian za rozwiązanie umowy z dzierżawcą zażądałam „dodatkowych 10 mln zł”. Nie istnieją żadne dowody na poparcie tej tezy.
Wreszcie nie jest prawdą, że zerwałam umowę sprzedaży Hotelu Belvedere, nie zwracając zadatku, z firmą Modrzejewski i Wspólnicy. Ta informacja nie ma potwierdzenia w faktach – nie zgadzam się z nią i nie zapadło w tej sprawie żadne prawomocne  orzeczenie. To, kto doprowadził do zerwania umowy, a w związku z tym, jaka jest kwota zadatku do zwrotu (i czy w ogóle), jest właśnie kwestią sporną. Pierwsza rozprawa  w tej sprawie odbędzie się  w grudniu (Sąd Okręgowy w Krakowie).

Prostowany fragment: „Firmy nadal przynoszą zyski, a wierzyciele stoją z kwitkiem w ręku, nie mogąc odzyskać zainwestowanych pieniędzy ani zapłaty za wykonaną pracę”.

Fragment ten sugeruje skomplikowaną, niekontrolowaną sytuację, ze szkodą dla wierzycieli, a także moje przestępcze intencje i działalność. Opis ten w najmniejszym stopniu nie odzwierciedla stanu faktycznego. Po pierwsze – nie zgadzałam się na upadłość spółki Park Edukacji spółka akcyjna, która wybudowała Hotel Ossa. Uważam i będę uważać nadal, że niewielkie opóźnienia w spłacie wielomilionowego kredytu, przy jednoczesnej obsłudze kosztów tego kredytu na kwotę ok. 10-11 mln rocznie, nie powinny w praworządnym kraju zmuszać spółki do upadłości likwidacyjnej – zwłaszcza w sytuacji, gdy spółka dysponuje wycenianą bardzo wysoko, atrakcyjną nieruchomością. Potrafię wskazać przykłady wielu spółek nie dysponujących nieruchomością, innymi aktywami czy istotnym rynkiem, które w ostatnich latach uzyskały status upadłości naprawczej – który pozwala na szybsze i bardziej satysfakcjonujące dla wierzycieli ich zaspokojenie (dodam, że wiele tych podmiotów nie zaspokaja wierzycieli, mimo przyznanego im statusu). Nie było więc moją decyzją, a decyzją Sędziego Komisarza, wynikającą z woli Banku, to że postępowanie upadłościowe Parku Edukacji prowadzone jest w taki sposób. Niezależnie jednak od tego, na tyle na ile wynika to z dokumentów, nikt w tej sytuacji nie został „z kwitkiem w ręku”. Postępowanie upadłościowe prowadzone jest zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem przez syndyka pod nadzorem Sędziego Komisarza. Lista wierzytelności została już przedstawiona przez Syndyka. Fakt, że moi wieloletni współpracownicy założyli spółki działające na terenie obiektów, które stworzyłam, a w których oni pracowali przez lata – wynikał z ich poczucia odpowiedzialności oraz chęci kontynuowania działalności z pożytkiem dla wszystkich.Ja sama, jako osoba, która zna te obiekty, a także bazę kliencką, jestem doradcą w jednej z tych firm. Ale jako osoba, która tworzyła zarówno obiekty, jak i ich marki, jestem osobą ponoszącą największe koszty tej sytuacji – materialne, wizerunkowe i osobiste. A wobec tego roszczę sobie prawo do wypowiadania się w ich obronie.

Prostowany fragment: „Przedsięwzięciu wydają się sprzyjać lokalni funkcjonariusze i urzędnicy oraz aparat sprawiedliwości. Kuriozalne decyzje prokuratury, sądów czy komorników…”.

W tekście w najmniejszy sposób nie uprawdopodobniono tezy, iż „przedsięwzięciu wydają się sprzyjać” urzędnicy, funkcjonariusze i aparat sprawiedliwości. Zdanie to stanowi wyłącznie powtórzenie oszczerczych treści, które pod moim adresem oraz firm a także stworzonych przeze mnie marek wysuwa w ramach brutalnej kampanii Telewizja Polsat, a także tygodnik „Wprost”. Tezy tej nie potwierdzają także żadne komentarze niezależnych ekspertów. W związku z tego typu sformułowaniami w dn. 23 października 2017 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie złożony został przeze mnie pozew przeciwko „Wprost” i Telewizji Polsat. To początek moich działań na drodze prawnej, mających na celu ochronę wizerunku, dobrego imienia i czci – mojej i marek, które stworzyłam.

Prostowany fragment: „W tamtych czasach jej firma była jedynym miejscem poza Orbisem, które miało możliwość wizowania paszportów. Wtedy otrzymanie wizy do USA czy RFN nie było takie proste”.

Nigdy nie pośredniczyliśmy w  pozyskiwaniu wiz do Stanów Zjednoczonych. Obsługiwałam ruch turystyczny wyłącznie w zakresie Europy i Kanady. Nie znam Pana Posła Jerzego Jachnika z partii Kukiz’15, który w tekście redaktora Andrzeja Rafała Potockiego wypowiada się o początkach mojej działalności. Nie wiem skąd ten pan pozyskuje niesprawdzone informacje o mnie.

 

Szanowni Panowie Redaktorzy,

z ubolewaniem przyjmuję fakt, że – przygotowując i publikując przedmiotową publikację do druku – dali się Panowie zwieść jednostronnej, zmanipulowanej i oszczerczej retoryce tygodnika „Wprost” oraz Telewizji Polsat. W stosunku do tych tytułów zostały już złożone pozwy w sądzie w Warszawie.

Podawane przez te media informacje wielokrotnie prostowałam na mojej stronie internetowej: www.malgorzatachechlinska.pl

Raz jeszcze powtarzam: nie mają one odzwierciedlenia w dokumentach. Podawanie zmanipulowanych informacji ma za zadanie przenieść spór z prywatnych gabinetów i sal sądowych do telewizji o zasięgu krajowym, a także do tygodnika, którego właściciel proponował w swym medium „balansowanie negatywnych informacji” o głównym bohaterze afery Amber Gold.

Z jeszcze większym ubolewaniem odnotowuję, że na żadnym etapie przygotowywania artykułu Pan Andrzej Rafał Potocki nie podjął próby kontaktu ze mną lub moimi współpracownikami, by uzyskać komentarz drugiej strony lub dostęp do dokumentów.

W związku z powyższym do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy na gruncie cywilnym, a także do czasu powzięcia stosownych ustaleń przez prokuraturę, proszę o ograniczenie sformułowań ocennych i sugerujących jednej stronie sporu przestępcze intencje, proszę o zachowanie równowagi w prezentowaniu racji obu stron sporu i proszę o nieprzedstawianie zdania/ opinii jednej strony sporu jako rozstrzygającej i wiążącej.

Bardzo proszę także o natychmiastowe zaprzestanie używania sformułowań takich jak „układ zakopiański”, „królowa Zakopanego” w odniesieniu do mnie i marek, które tworzyłam przez 27 lat pracy. Uprzejmie panów informuję, że określenie „królowa Zakopanego” wprowadzone zostało kilka lat temu przez tygodnik „Wprost”, który umieścił mnie na liście najbogatszych Polek. Jako osoba, której spółki rozwijały się m.in. poprzez finansowanie dłużne, jako przedsiębiorca, który prowadzi wszystkie swoje interesy w Polsce, ponosząc pełne ryzyko biznesowe, oprotestowałam wówczas fakt umieszczenia mnie na takiej liście – w piśmie przesłanym do redakcji. Fakt ten nie został przez redakcję „Wprost” ujawniony.

Proszę także o natychmiastowe i bezwarunkowe zaprzestanie stosowania porównań mojej działalności gospodarczej do działalności spółki Amber Gold i innych spółek należących do Pana Marcina P., które to porównania sugerują mi przestępczą działalność i wrogie wobec kontrahentów i klientów intencje.

Apeluję o zaprzestanie powielania przez Państwa tygodnik oraz portal niesprawdzonych informacji i oszczerczych sugestii – a tym samym zaprzestania naruszania mojego dobrego imienia, wizerunku i czci, a także dobrego imienia marek, które zbudowałam.

Z poważaniem,

Małgorzata Chechlińska

Dodaj komentarz